Blog Zuzanny Andruczyk

SPONTAN AKCJA – WYJAZD W TATRY

W piątek o godzinie piętnastej po południu, nudząc się jak mops i nie wiedząc kompletnie cóż ciekawego można by porobić na Suwalszczyźnie w tak paskudną jesienną pogodę, wpadłam na genialny pomysł wyjazdu w góry. Trzy godziny po przyjściu tej złotej myśli do głowy, siedziałam już w autobusie do Zakopanego. I szczerze Wam powiem, nie mogłabym wpaść na nic lepszego – taki spontaniczny weekend wygrał wszystko! Począwszy od prześwietnych ludzi poznanych w busie, na szlaku, w schronisku, w hotelu, po prześliczną pogodę i wyjątkowy tatrzański klimat. Wracam do domu z ogromnym bagażem nowych doświadczeń, naładowana w dwustu procentach pozytywną energią i gotowa na kolejne górskie wyzwania!

– A jak to wyglądało? –
Przez cały weekend nie spałam praktycznie wcale, a w sobotę poszłam na szlak po całej nocy spędzonej w autobusie, mając na plecach niespełna piętnastokilogramowy dobytek – normalka, typowa akcja u górołaza mieszkającego tysiące kilometrów od gór. Wraz z ekipą nowo poznanych przemiłych wędrowców z Sieradza ruszyliśmy w stronę Hali Gąsienicowej Doliną Jaworzynki, a potem zielonym szlakiem na Kasprowy. Mimo ślizgawicy i dość zimowych warunków spokojnie osiągnęliśmy szczyt, cały czas korzystając z rewelacyjnej słonecznej pogody. Na Kasprowym jak zwykle istny bazar, więc po szybkim ogrzaniu się wśród mrowiska ludzi zaczęliśmy zbierać się do powrotu. Podczas zejścia do Kuźnic przez Myślenickie Turnie poznałam Magdę i Kraszana, którzy wzięli mnie ze sobą na Zlot Tatromaniaków. Nad tym wydarzeniem nie trzeba się długo rozwodzić – chyba nigdzie nie spotkałam tylu tak zakochanych w górach ludzi z masą pozytywnej energii do działania i spełniania swoich górskich marzeń. Reasumując, udało mi się spędzić najlepszy weekend w Tatrach wśród równie najlepszych pod słońcem ludzi:)

Podczas powrotu z Zakopanego spotkałam się ze swoim blogowym czytelnikiem Wojtkiem, któremu troszkę brakuje motywacji do walki o swoje marzenia. Wojtek jest zapalonym triatlonistą, który planuje zdobyć Mont Blanc w wakacje, więc jeśli nie zrezygnuje (a tylko by spróbował) – wówczas na pewno pokażę Wam jego poczynania i już tak jak ja trzymajcie za niego kciuki!

This slideshow requires JavaScript.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*