Blog Zuzanny Andruczyk

Z NA SZLAKU MA ROCZEK! – PIERWSZA ROCZNICA BLOGA

Nigdy bym nie przypuszczała, że w przeciągu jednego roku, raptem 365 dni może się tyle zmienić. Nigdy by mi do głowy nie przyszło, że uda mi się w tak krótkim czasie poznać całą rzeszę niesamowitych ludzi. Ludzi tak wielkich, ale tak prostych w swym bycie – ludzi z ogromną górską (i nie tylko!) pasją, których mogę słuchać godzinami. Również nigdy bym nie wpadła na to, że odkryję tyle cudownych miejsc, tyle wzniosłych górskich szczytów zapierających dech w piersiach. Że wejdę na jakikolwiek czterotysięcznik, co dopiero ten najwyższy w Europie. Jednak jest coś, co się nigdy nie zmieni. Pisząc pierwszego posta dokładnie rok temu drżącymi palcami ze stresu, gdyż nie miałam pojęcia jak to wszystko w ogóle się przyjmie, wiedziałam, że akurat tego zamysłu nigdy nie zmienię:
30 sierpnia 2015r
„Celem tej strony jest pokazanie wszystkim, i tym młodszym i starszym, że nie warto siedzieć w domu i narzekać. Warto mieć pasję i ciężko pracować, by potem cieszyć się ze zdobytych szczytów. Im wyżej jest nasz cel, tym większa satysfakcja, gdy już uda nam się po niego sięgnąć. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, a spełnianie marzeń uzależnia. Dzięki pasji człowiek czuje, że żyje i nie jest to życie na darmo. Warto robić wszystko, co lubimy i nie bać się sięgać po więcej.”
Cóż, nadal jestem tego zdania i będę to, co wałkuję już od roku wałkowała przez następne tysiąclecia 😉 Przygotowując się do Mont Blanc w tym roku chyba z milion razy miałam kryzys podczas treningów, tysiące obaw, że zwyczajnie sobie nie poradzę, że zawiodę nawet nie innych, ale przede wszystkim siebie. Często zadawałam sobie pytania w samych górach, zastanawiając się w duchu po co sobie to robię skoro jest tak ciężko, a każdy krok naprzód sprawia mi niewyobrażalny ból. Podczas ataku szczytowego był nawet moment, gdzie pojawiła się wszechogarniająca obojętność i chęć rezygnacji, ale wtedy uświadomiłam sobie jak wiele drogi już za mną. Tyle przeszkód, zarówno psychicznych, jak i fizycznych było za moimi plecami, a szczyt dumnie wznosił się nad moją głową. Nie poddałam się, ruszyłam dalej, dziękując tym samym sobie za całą ciężką pracę, którą wykonałam, by w ogóle być tu, gdzie jestem. Osiągając szczyt, spełniłam jedno z wielu marzeń, przesuwając w tej chwili swój własny indywidualny horyzont. I tego sobie życzę na kolejne lata prowadzenia bloga, tego samego życzę również Wam. Byście zawsze pozostali sobą i dążyli po swoje własne, osobiste szczyty. Byście nigdy się nie poddawali w tej trudnej drodze, rzetelnie i z uśmiechem na twarzy pokonywali każdą przeszkodę. Zasługujecie na to w pełni i z tego miejsca chciałabym Wam, moi Drodzy Czytelnicy, bardzo podziękować. Wszystkie Wasze komentarze, wiadomości czy nawet te najprostsze lajki nie raz dodały mi skrzydeł, zmotywowały do nie poddawania się, przełamywania swoich barier, do kontynuacji robienia tego, co robię. Bardzo się cieszę, że jesteście ze mną, że czytacie te moje długie monologi i wspieracie, kiedy ruszam w górę. Mam nadzieję, że ja również jestem dla Was chociaż maleńką iskierką motywacji i razem będziemy osiągać każde kolejne wierzchołki Korony Ziemi i nie tylko 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*